Minus 100 stopni. Pierwsze zimowe wejście na Mount McKinley

Dlaczego warto przeczytać książkę pt. “Minus 100 stopni. Pierwsze zimowe wejście na Mount McKinley” Arta Davidsona?

Uwielbiamy czytać książki poświęcone głównemu tematowi, jakim jest wspinaczka wysokogórska. Uwielbiamy poznawać historie tych, którzy znaleźli się przyciągnięci przez jakiś tajemniczy impuls, aby być w stanie wyruszyć do tych niebezpiecznych lodowych szczytów. A może to właśnie strach taką ciekawość? W każdym razie po publikacje o górach wysokich sięgamy bardzo często i za każdym razem doświadczamy mnóstwa emocji, które towarzyszą uczestnikom wypraw. I tak samo jest z książką Arta Davidsona pt. “Minus 100 stopni. Pierwsze zimowe wejście na Mount McKinley“.

Kim jest autor publikacji?

Książka została wydana po prostu przez Arta Davidsona, jednego z ośmiu, którzy postawili sobie ambitny cel zdobycia zimą największego szczytu Ameryki Północnej. Jak postuluje podtytuł publikacji, zadanie to zostało przyjęte, lecz droga do jego realizacji ukazała się niełatwa i wyjątkowo dotkliwa.

Jak autor prowadzi narrację?

Opowiadanie prowadzone przez autora jest tak wciągająca i ekspresyjnie przedstawiona, że człowiek czuł się jak kolejny uczestnik wewnątrz danej wyprawy. Odczuwamy te same emocje, co wspinacze:

  • strach o towarzyszy,
  • niepokój związany z niestabilnością pogody,
  • obawę o zamarznięcie.

Choć większą część dotyczącą wydarzeń poznajemy z perspektywy Arta, książka zawiera również urywki periodyków prowadzonych przez dwóch pozostałych odbiorców wyprawy. Dzięki temu możemy spojrzeć z nieco innej perspektywy, na wyraźne relacje między członkami załogi. Poznajemy ich myśli i uczucia i łatwiej jest nam zrozumieć nieporozumienia, które pojawiają się między nimi. Jednak wspólny cel również potrafi łatwo zjednoczyć, co widać za każdym razem, gdy wspinacze tworzą nowe obozy.

Dlaczego warto sięgnąć po tą książkę?

Książka “Minus 100 stopni. Pierwsze zimowe wejście na Mount McKinley” Arta Davidsona może być całkiem niezłą książką, którą praktycznie czyta się w pojedynkę. Emocje, które towarzyszą czytelnikowi nie pozwalają oderwać się od niej nawet na chwilę. Tak jak wspinacze po każdej skalnej ścianie, tak i my jesteśmy ponadto nieustannie skupieni, tak mocno zaangażowani w opisywaną historię. Stawia ona trudne pytania, z którymi zapewne niejeden lodowy wojownik spotkał się w trakcie swoich górskich wypraw, takie jak: czy kontynuować wyprawę mimo smutnych wydarzeń? Jak długo w obozie czekać na towarzyszy schodzących ze szczytu?